Historia Lini kolejowej Tajlandia-Birma zwanej "Linią śmierci"

W czasie najintensywniejszego okresu budowy całej linii kolejowej tzw. "speedo" w obozie "Wan Pho South" pracowały dwie grupy więźniów. Każda z grup liczyła około 1000 osób. Prace trwały przez cały dzień i noc w rejonie klifu, gdzie przy użyciu młotów i ludzkich mięśni powstawał wiadukt kolejowy długi na około 400 metrów. Budowa trwała pełnych 17 dni. Przed położeniem podkładów i torów pomiędzy drewnianymi filarami mostu rozpięte były dwie wąskie kładki po których poruszali się więźniowie. Były one bardzo wąskie i często śliskie od wody i błota. Wielu jeńców straciło życie poślizgnąwszy się. Wiadukt "Wan Pho" składał się z dwóch mostów. Pierwszy most miał długość 274 metrów. Drugi most oddzielony był półką skalną po której udało się ułożyć tory na skalnym podłożu. Owe dwa mosty dobrze widoczne są na fotografii nr 81 i 82.

Wiadukt Wan Pho od strony północnej sfotografowany zaraz po zakończeniu działań wojennych. Fotografia 81. Wiadukt Wan Pho od strony północnej sfotografowany zaraz po zakończeniu działań wojennych.

J.R. Hill w książce "Unknown to the Emperor" tak wspominał swoje przybycie do obozu "Wan Pho South": "Przybyliśmy do obozu Wampo South 2 kwietnia 1943 roku, maszerując z miejscowości Tarki Len (Tha Kilen). Jedną stronę rzeki stanowił masywny klif, a druga była całkowicie płaska. Tam właśnie znajdowały się baraki obozowe. Następnego dnia dowiedzieliśmy się, że wzdłuż tego klifu Japończycy planują zbudować wiadukt kolejowy. Naszym zadaniem było wyrównanie klifu ładunkami wybuchowymi. Do wykonania tego zadania byliśmy przewożeni promem na drugą stronę rzeki. Po wysadzeniu skał rozbijaliśmy je na drobniejsze kawałki. Wykonywaliśmy także odwierty w skale na głębokość 1 metra. Następnie wypełniane były dynamitem i wysadzane. Praca odbywała się często na wysokości 20-30 metrów i była bardzo niebezpieczna. Upadek z tej wysokości na skały poniżej oznaczał pewną śmierć.
Pod koniec dnia Japończycy wypełniali wszystkie odwierty dynamitem wyprodukowanym przez ICI. Pochodził on z alianckich zapasów skonfiskowanych przez Japończyków na Jawie. Pierwszego dnia podczas pierwszych eksplozji wiele odłamków przeleciało koryto rzeki spadło w rejonie obozu. Wielu mężczyzn zostało poważnie rannych. Powodem tego były źle wykonane odwierty. Następnego dnia powróciliśmy na klif, aby usunąć skały. Do pomocy mieliśmy słonie. Umieszczały one swoje kły pod kawałkami skalnymi i zrzucały je w przepaść.

Wiadukt 'Wan Pho' od strony południowej. Stan obecny. Fotografia 82. Wiadukt "Wan Pho" od strony południowej. Stan obecny.

Olbrzymie drzewa były sprowadzane do tartaku znajdującego się po zachodniej stronie rzeki. Z nich budowane były przęsła wiaduktu. Po dostarczeniu ich na drugą stronę, ze szczytu klifu spuszczane były liny i za ich pomocą stawiane były do pionu. Jeden z japońskich strażników zginął gdy fragment skały odpadł i zrzucił go w przepaść. Wszyscy byliśmy tak długo bici aż nie wykazaliśmy smutku z powodu jego śmierci.
Pewnego razu strażnicy zabrali jeńców umiejących pływać na brzeg rzeki. Wrzucili oni do wody kilka granatów i kazali jeńcom wyłowić ogłuszone ryby. Nie otrzymaliśmy za tą dodatkową pracę ani jednej ryby. Wszystko zabrali strażnicy.
Po zakończeniu budowy mostu otrzymaliśmy klika dni odpoczynku i 26 kwietnia zostaliśmy przeniesieni w inne miejsce. Przez następne dziesięć dni maszerowaliśmy przez Tarsol, Kin Syuk, Camu, Rin Tin, Endato. Dnia 6 maja 1943 roku dotarliśmy do obozu w Taconoon No. 2."


Wiadukt 'Wan Pho' od strony północnej. Stan obecny. Fotografia 83. Wiadukt "Wan Pho" od strony północnej. Stan obecny.

Szeregowy Glen Skewes także przebywał w obozie "Wan Pho South". Oto fragment jego pamiętnika z dnia 4 maja 1943 roku.
"Rzeka jest wspaniała. Tylko 3 lub 4 stopy głębokości (1 stopa = 0.3048 metra), ale z bardzo bystrym nurtem, który z łatwością może porwać cię ze sobą jeśli nie będziesz dobrze stąpał po dnie. Rzeka jest pełna ryb. Kiedy się kąpiesz ławice ryb otaczają cię i lekko nadgryzają twoje palce u stóp."

Felix Bakker, holenderski jeniec wojenny tak opisywał swój pobyt w tym obozie.
"To był potężny projekt, którego zadaniem była budowa dwuczęściowego mostu wzdłuż stromego klifu. Jak dobrze pamiętam przy jego budowie pracowało około 2000 mężczyzn: 600 Australijczyków, 700 Brytyjczyków i 450 Holendrów. Około 100 Tajów pracowało przy słoniach. Trzy obozy jenieckie położone były na piaszczystych brzegach rzeki. Okres monsunowy jeszcze nie zagościł. Pierwszy raz spaliśmy pod namiotami. Nie było w nich miejsca dla wszystkich, ale z faktu, że pracowaliśmy na zmianę, w namiotach starczało miejsca dla wszystkich.
Brytyjczycy i Australijczycy byli oddelegowani do budowy mostu. Natomiast Holendrzy i część Brytyjczyków miała zadanie rąbać skały w dalszej części szlaku, aby po ukończeniu mostu można było od razu układać dalszy odcinek torów. Jeńcy pracujący przy moście budowali go przez cały dzień. My natomiast podzieleni byliśmy na trzy zmiany i pracowaliśmy także w nocy przy pochodniach zwanymi "hell fires" (ognie piekielne). Głównie pracowaliśmy w parach wywiercając otwory pod laski dynamitu. Każdy miał za zadanie wykonać jeden otwór o głębokości 120 cm przy użyciu młotków i dłuteł. W ciągu dnia skały tak się nagrzewały, że można było zagotować na nich wodę. Byliśmy bardzo spragnieni. Najgorsze było to, że tuż niedaleko płynęła rzeka do której nie mieliśmy dostępu.


Rozmieszczenie obozów i wiaduktów w rejonie 'Wan Pho'. Fotografia 84. Rozmieszczenie obozów i wiaduktów w rejonie "Wan Pho". Żółta linia wskazuje położenie autostrady nr 323.

Bardzo często byliśmy bici bez żadnego powodu. Otrzymywaliśmy trochę więcej ryżu niż we wcześniejszym obozie. Dzięki temu liczba chorych była mniejsza. Niestety praca przez cały dzień była zabójcza. Szybkiemu zużyciu ulegały buty i po pewnym czasie większość z nas musiała chodzić boso. Życie było bardzo monotonne. Tylko praca, spanie, jedzenie, praca, spanie, jedzenie. Zbyt mało snu miało duży wpływ na ogólne osłabienie organizmu. Zakażenia stóp w połączeniu z malarią i dezynterią powodowały cykliczne epidemie. Prawie cztery tygodnie zajęło nam wykucie 100 metrowego przejścia w skałach o wysokości 15 metrów. Zaraz po zakończeniu prac, zostaliśmy przeniesieni do kolejnego obozu.

Przebieg wiaduktu Wan Pho w rejonie zakola rzeki Kwae Noi. Fotografia 85. Przebieg wiaduktu Wan Pho w rejonie zakola rzeki Kwae Noi.

Osoby z najcięższymi obrażeniami stóp zostali odtransportowani do szpitaka w Chungkai."


W odległości około 2 kilometrów od wiaduktu, znajdował się kolejny obóz "Wan Pho Central". W tym miejscu koryto rzeki, tworząc zakola, znaczenie oddalało się od granicy masywu górskiego. Teren pomiędzy był płaski i pozbawiony naturalnych przeszkód.










- Nazwa obozu: Wan Pho Central
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Wang Po, Wanran, Wanpo, Wan Po, Wampo,
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 115

Około kilometra dalej znajdował się kolejny obóz Wan Pho North.

- Nazwa obozu: Wan Pho North
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Wang Po, Wanran, Wanpo, Wan Po, Wampo,
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 116

Oprócz głównego wiaduktu "Wan Pho" w rejonie tym jeńcy musieli zbudować jeszcze trzy mniejsze mosty. Ich położenie ukazane zostało na fotografii nr 84 przy użyciu pomarańczowych kółek. Fotografia nr 87 przedstawia wiadukt nr 4.

Rzeka Kwae Noi widoczna z okna pociągu na wiadukcie nr 3. Fotografia 86. Rzeka Kwae Noi widoczna z okna pociągu na wiadukcie nr 3.

Po minięciu wiaduktu nr 4 dolina rzeki Kwae Noi znaczącą się rozszerza. Pasmo górskie, którego zbocza schodziły od północy do koryta rzeki nagle się kończy. Od zachodu najbliższe wniesienia znajdują się teraz w odległości ponad 4 km od linii kolejowej. Na 119 kilometrze linii, zanim odbija ona prawie idealnie na północ, znajdował się niewielki obóz "Pukai". Po minięciu obozu linia kolejowa ciągnie się prawie idealnie w kierunku północnym przez odcinek ponad 3 kilometrów. Następnie delikatnym łukiem skręca w lewo by ponownie biec w kierunku północnym zbliżając się do kolejnego masywu górskiego. Na tym odcinku przecina ona drogę numer 323.

Wiadukt nr 4. Fotografia 87. Wiadukt nr 4.

























- Nazwa obozu: Pukai
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu:
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 119

Na 125 kilometrze istniał obóz "Wang Yai". Znajdował się on pomiędzy dwoma odcinkami linii biegnących idealnie na północ. Niedaleko znajdował się też kolejny obóz, który był kwaterą główną Sił D (ang. Force D). Obóz ten pełnił także funkcję tranzytową dla więźniów oddelegowanych do pracy w bardziej na północ oddalonych odcinkach linii. Znajdował się tu także główny szpital dla jeńców przydzielonych do Sił D.

- Nazwa obozu: Wang Yai
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Wangyai, Ban Wang Yai
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 125

- Nazwa obozu: Tarsao Hospital
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Nam Tok, Tha Soe, Tarso, Ta Soe, Ban Tha Sao
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 125

W czasie budowy linii kolejowej głównym przystankiem w tym rejonie była stacja w "Wang Yai". Po wojnie powstała druga stacja w miejscowości "Nam Tok".

Odcinek lini pomiędzy 'Wang Pho' a 'Tarsao' (Nam Tok). Fotografia 88. Odcinek lini pomiędzy "Wang Pho" a "Tarsao" (Nam Tok). Biały okrąg wskazuje przybliżone położenie obozu "Tarsao" ukazanego na rysunku nr 63. Żółta linia ukazuje przebieg autostrady nr 323.

Z pamiętnika jednego z jeńców przebywających w obozie "Tarsao": "Około 400 jeńców pod dowództwem brytyjskiego oficera płk. Knighta (pochodzący z hrabstwa Norfolk w Anglii) i japońskiego kapitana Suki. Obóz posiadał szpital i cmentarz. Po kilku miesiącach powstało wiele dodatkowych baraków. Liczba jeńców wzrosła do 800. Obóz nie był oddzielony od dżungli."

Ze wspomnień Johna Coast'a opublikowanych w książce "Information from Railway of Death": Pułkownik Knight dowodził częścią obozu w Tarsao, gdzie był dowódcą IV. Grupy. W obozie było ogółem pięć grup jeńców. Grupa II liczyła około 11,000 jeńców. Inne grupy miały podobną liczebność. Tarsao było olbrzymim obozem z kwaterą główną. Posiadał on sporą liczbę baraków, magazynów i dróg. Był miejscem postojowym dla japońskich żołnierzy zmierzających do Birmy. Drogi były prawie zawsze zabłocone i ciężke do poruszania się. W czasie okresu monsunowego w ogóle nie nadawały się do użytku. W obozie znajdowały się trzy główne cmentarze: cmentarz nr 1 ("St. Georges"), cmentarz nr 2 ("St. Lukes") i cmentarz nr 3 ("Cholera").

Plan obozu 'Tarsao' (Nam Tok). Fotografia 89. Plan obozu "Tarsao" ("Nam Tok").












































Brama wejściowa na teren cmentarza Św. Łukasa (St. Luke's Cemetery). Fotografia 90. Brama wejściowa na teren cmentarza Św. Łukasza (St. Luke's Cemetery). Napis na tablicy wejściowej głosił: "Cmentarz Św Łukarza w obozie jenieckim w Tarsao. Poświęcony w niedzielę wielkanocną 1944 roku ku chwale Boga i pamięci jeńców z Tarsao".

















Zabudowanie obozu Tarsao. Fotografia 91. Zabudowanie obozu Tarsao.
























Zabudowanie obozu Tarsao. Fotografia 92. Zabudowanie obozu Tarsao.
























Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 15, 16, 17, 18, 19