Historia Lini kolejowej Tajlandia-Birma zwanej "Linią śmierci"



Widok na most betonowo stalowy na tle obecnej zabudowy. Fotografia 64. Widok na most betonowo stalowy na tle obecnej zabudowy.

Pierwszym obozem, po przekroczeniu rzeki Kwae Yai, był obóz jeniecki "Chungkai". Na początku był to typowy obóz pracy, który następnie został zamieniony na jeden z głównych szpitali wzdłuż budowanej linii kolejowej. W centralnej części obozu znajdował się główny budynek, w którym mieściła się kwatera główna obozu. Dowódcą obozu był porucznik Yanagida, mały brzydki mężczyzna, który stawał na skrzyni za każdym razem, gdy przemawiał do więźniów. W czasie budowy kolei obóz rozrósł się z 7 do 20 baraków mieszkalnych. Jeńcy z "Tamarkan" zbudowali odcinek kolei do "Chungkai", natomiast zadaniem jeńców z "Chungkai" była budowa odcinka pomiędzy "Chungkai" a "Wun Lun". Za budowę tego odcinka linii byli odpowiedzialny dwaj inżynierzy japońscy: Taramoto i Keriama. To oni wydawali rozkazy grupom budowniczych. Nad ich wykonaniem czuwali strażnicy obozowi. Samo położenie obozu nie było najlepsze. W czasie pory monsunowej wody rzeki kilkakrotnie zalały obóz. Podczas jednej z powodzi zalana została część baraków, kantyna, a latryny znikły całkiem pod wodą. W obozie żołnierze alianccy zbudowali teatr oraz mały kościół katolicki.

- Nazwa obozu: Chungkai
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Kao Pon, Kapon
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 60

Rysunek przedstawiający kościółek katolicki w obozie 'Chungkai'. Fotografia 65. Rysunek przedstawiający kościółek katolicki w obozie "Chungkai". Autor: Jack Chalker.

Oto jak opisywał obóz jeden z jeńców w książce "Werkers Aan De Burma Spoorwerg": "W czasie budowy kolei w obozie przebywało koło 5 tysięcy jeńców wojennych. Część z nich przybyła tu, aby podleczyć się w istniejącym szpitalu. Następnie byli ponownie odsyłani do obozów w głębi kraju. Obozem dowodził mały Japończyk, który bardziej był biznesmenem niż żołnierzem. Jego angielski był bardzo dobry a plotki głosiły, że kiedyś studiował w Ameryce. Nie wiem czy miało to coś wspólnego z jego stosunkiem do więźniów, ale nie był on osobą brutalną. Wiem, że bardzo nie lubił Koreańczyków, którzy zatrudnieni byli to jako straż obozowa. Często bił Koreańczyków, zwłaszcza gdy był pijany. A potrafił wypić bardzo sporo. Od storny alianckiej obozem dowodził angielski major Bill Peacock, który także uwielbiał pić. Miał więc dzięki temu spore względy u dowódcy obozu. Miało to wpływ m. in. na jakość wyżywienia w obozie, który było na prawdę dobre."

Przebieg linii kolejowej na odcinku Tamrakan - Chungkai. Fotografia 66. Przebieg linii kolejowej na odcinku Tamrakan - Chungkai.

Po przekroczeniu rzeki Kwae Yai linia kolejowa kierowała się na południowy zachód w kierunku brzegów rzeki Kwae Noi. Teren tu jest równinny co sprzyjało budowie. Dopiero w rejonie obozu "Chungkai" i rzeki Kwae Noi na drodze budowniczym stanęła pierwsza przeszkoda w postaci pasma gór ciągnącego się z północnego-zachodu po samo koryto rzeki. W tym miejscu jeńcy z obozu w "Chungkai" musieli zbudować kilka długich mostów ciągnących się pomiędzy korytem rzeki a pionowymi skałami urwisk oraz wykuć w przejście w zboczu góry schodzącej do samej rzeki. Przejście o długości około 50 metrów zwane jest "Chungkai Rail Cutting". Na zdjęciu nr 69 zaznaczone zostało żółtą strzałką. Za nim znajdują się dwa długie mosty wijące się wzdłuż koryta rzeki (wskazane zielonymi strzałkami na zdjęciu nr 69). Przez następne 20 kilometrów linia biegnie w pewnej odległości od rzeki Kwai Noi, po w miarę równinnym terenie. Zdjęcie nr 75 przedstawia szlak linii kolejowej po minięciu przejścia "Chungkai Rail Cutting" i mostów w rejonie zakola rzeki Kwae Noi.

Obóz Chungkai. Fotografia 67. Obóz Chungkai. Na lewo od obozu widoczna linia kolejowa.

Obecnie większość terenu po między górami rozciągającymi się na północ od szlaku a rzeką Kwae Noi jest zagospodarowana po pola uprawne. Łagodne ukształtowanie terenu było pomocne w budowaniu linii na tym odcinku i nie wymagało zaangażowania znacznych sił i środków. Stąd też niewielka liczba obozów. Na 69 kilometrze znajdował się obóz "Wang Lan". Kolejny obóz, "Wang Yen" był dopiero 16 kilometrów dalej. Stacja kolejowa powstała w bliskim sąsiedztwie brzegów rzeki. Zbudowane został dwie bocznice, każda o długości około 90 metrów. Baraki obozowe zbudowane zostały przez samych Japończyków przez co wejścia do nich były bardzo niskie i miały wysokość raptem 160 centymetrów. W czasie budowy linii w obozie przebywało od 2 do 3 tysięcy jeńców.

Widok na obecne miejsce gdzie znajdował się obóz Chungkai. Fotografia 68. Widok na miejsce gdzie znajdował się obóz Chungkai. Obecnie na terenie obozu znajduje się duży cmentarz, na którym spoczywają prochy jeńców, którzy zginęli przy budowie kolei.



















Fragment odcinka linii kolejowej w rejonie rzeki Kwae Noi. Żółta strzałka wskazuje na położenie przejścia w skałach znanego jako. Zielona strzałka wskazuje długi na 70 metrów most nad urwiskiem. Fotografia 69. Fragment odcinka linii kolejowej w rejonie rzeki Kwae Noi. Żółta strzałka wskazuje na położenie przejścia w skałach znanego jako "Chungkai Rail Cutting". Zielona strzałka wskazuje długi na 70 metrów most nad urwiskiem.

Po zakończeniu budowy pozostało tylko 500 osób, których zadaniem było utrzymanie tego odcinka. Jeńcy ci zostali wybrani spośród żołnierzy trzymanych w obozie Chungkai. Trasę pomiędzy sąsiednimi obozami często przemierzali oni na pakach ciężarówek przystosowanych do poruszania się po torach.







Przejście w skałach zwane 'Chungkai Rail Cutting'. Fotografia 70. Przejście w skałach zwane "Chungkai Rail Cutting" zaznaczone na zdjęciu nr 69 żółtą strzałką".

Kuchnia obozowa znajdowała się poza obozem w odległości około 400 metrów od obozu. Prowadził do niej wiszący most wyposażony tylko w jedną poręcz. Jedzenie z racji odległości było dostarczane zawsze zimne. Po drugiej stronie rzeki znajdowała się plantacja Kapok. Często była ona odwiedzana przez japońskich inżynierów. Rosło tam wiele drzew owocowych posadzonych w równych rzędach.








Odcinek linii kolejowej pomiędzy obozami 'Chungkai' a 'Wang Yen'. Fotografia 71. Odcinek linii kolejowej pomiędzy obozami "Chungkai" a "Wang Yen".























Odcinek linii kolejowej pomiędzy obozami 'Wang Yen' a 'Wan Thakin'. Fotografia 72. Odcinek linii kolejowej pomiędzy obozami "Wang Yen" a "Wan Thakin".

J. R. Hill w książce "Unknown to the Emperor" tak wspominał swoje przybycie do tego obozu. "Około godziny 10:00 rano 22 listopada 1942 roku wyruszyliśmy piechotą z Chungkai, w znane tylko japońskim strażnikom miejsce. Słońce strasznie piekło. Maszerowaliśmy wązką ścieżką wzdłuż rzeki rozciągającej się po naszej lewej stronie. Niezbyt daleko od "Chungkai" grupa jeńców wojennych wykuwała przejście w skałach przy użyciu łopat i kilofów (mowa o "Chungkai Rail Cutting"). W końcu dotarliśmy do Wun Lun. Baraki były już postawione i wyglądały na porządnie zrobione. Obóz znajdował się blisko rzeki. W obozie zostaliśmy zgrupowani w batalion robotniczy składający się z 790 żołnierzy i oficerów. Na początku zajmowaliśmy się pracami w obozie i wokół niego. Obóz był położony na płaskim terenie w pobliżu rzeki, blisko małej tajskiej wsi o tej samej nazwie.

- Nazwa obozu: Wang Lan
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Wanran, Wun Lung, Bang Wang Lan
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 69

Prosty odcinek linii za przejściem 'Chungkai Rail Cutting'. Fotografia 73. Prosty odcinek linii za przejściem "Chungkai Rail Cutting" i mostami w rejonie zakola rzeki Kwae Yai.

Szybko okazało się, że w obozie jest zbyt mało miejsca więc rozpoczęliśmy budowę dodatkowych baraków. Duże tratwy wypełnione bambusami były spławiane rzeką. Naszym zadaniem był ich rozładunek i dostarczenie ich na miejsce budowy nowych chat. Każdego ranka o 8:00 rano Japończycy wyprowadzali poszczególne grupy pracowników w rejon budowy linii kolejowej. Pracowaliśmy przez sześć dni w tygodniu. Siódmy dzień był dniem wypoczynku. Nie było jednak rzandych ulg z powodu chorób. Każdej nocy Japończycy ustalali czy danego dnia wykonaliśmy normę zgodnie z planem. Jeżeli tak się nie stało w następnym dniu czas pracy był wydłużany. Obóz "Wun Lun" opuściliśmy 15 lutego 1943. Naszym kolejnym przeznaczeniem był obóz w "Tarki Len" ("Tha Kilen")."

Linia kolejowa na południe od stacji Wang Lang (widocznej w głębi zdjęcia) Fotografia 74. Linia kolejowa na południe od stacji "Wang Lan" (widocznej w głębi zdjęcia). Widoczny na zdjęciu zakręt jest pierwszym zakrętem torów poniżej stacji "Wang Lan" widocznym na fotografii numer 71.

Po minięciu obozu "Wang Lan" linia kolejowa skręcała na południowy zachód omijając ciągnące się na północy pasma górskie. Tu teren wciąż był równiny. W odległości sześciu kilometrów od obozu "Wang Lan" znajdował się kolejny obóz - "Wang Yen". Podobnie jak obóz "Wang Lan" znajdował się on nad brzegiem rzeki. Po około czterech kilometrach od stacji w "Wang Yen" linia kolejowa skręcała na zachód i przechodziła po wąskim przesmyku pomiędzy zboczami gór a rzeką Kwai Noi. Około kilometra na północ od torów rozciągało się pasmo górskie. Kolejnym obozem znajdującym się na 81 kilometrze linii licząc od "Nong Pladuc" był obóz "Wang Takhain".

- Nazwa obozu: Wang Yen
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Tapon, Tha Poon, Won Yen, Ban Tha Po
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 75

- Nazwa obozu: Wang Takhain
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu:
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 81

Na tym odcinku kolei rzeka przebiegała kilka kilometrów na południe. Dopiero w rejonie kolejnego obozu w "Ban Khao" linia kolejowa znów przebiegała bliżej koryta rzeki. Obóz ten zajmowany był przez żołnierzy holenderskich, wśród których był archeolog, dr Van Heekeren. W czasie budowy linii odkryto w tym rejonie wiele pozostałości z czasu neolitu w postaci naczyń, narzędzi z kamienia, ozdób i szkieletów ludzkich. Większość z zebranych artefaktów ocalała i po wojnie trafiła do miejscowego muzeum. Czas ich pochodzenia datowany jest na 2 do 3 tysięcy lat przed naszą erą.

Odcinek linii kolejowej pomiędzy 'Wang Takhain' a 'Tha Kilen'. Fotografia 75. Odcinek linii kolejowej pomiędzy "Wang Takhain" a "Tha Kilen".

Dziesięć kilometrów dalej znajdował się obóz "Tha Kilen". J. R. Hill w książce "Unknown to the Emperor" tak wspominał swój pobyt w tym miejscu. "Opuściliśmy Wun Lun (Wang Lan) i maszerowaliśmy przez Wun Tow, Kee Yen i Bankao. Kiedy dotraliśmy do Tarki Len w lutym 1943 roku, baraki były już postawione. Bardzo przypominały wojskowe baraki dla kadetów. Przed barakami stał budynek wartowników. Po środku znajdował się plac, na którym często siedzieliśmy po skończonej pracy. Praca w tym obozie była trochę inna i bardziej niebezpieczna niż w Wun Lun (Wang Lan). Na początku musieliśmy pościnać ogromne drzewa, które rosły powyżej rzeki. Była to bardzo ciężka praca, mimo że często pomagały nam słonie.

- Nazwa obozu: Ban Khao
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Bankao, Bang Kao, Ban Kao
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 88

Zbudowana została nawet drewniana pochylnia, którą drzewa były spychane na brzeg rzeki. Niedaleko obozu było małe targowisko, gdzie okoliczni wieśniacy sprzedawali warzywa, jajka i suszone ryby. Drugiego kwietnia opuściliśmy obóz w pośpiechu kierując się w kierunku gór "South Shan". Naszym celem był obóz w Wampo South."

- Nazwa obozu: Tha Kilen
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Tarkilen, Ta Kin Len, Takilen, Takarin, Tarki Len
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 98

Około czterech kilometrów za Tha Kilen znajdował się niewielki obóz "Non Pradai". Jeden z jeńców - Henry (brak nazwiska) opisał pobyt w tym obozie. "Obóz był około 125 km od Bangkoku. Około 300 mężczyzn zostało załadowanych na ciężarówki i zawiezionych do północnej Tajlandii. Na miejscu nie było żadnego obozu tylko płaskie pole pełne wody. Japoński oficer powiedział nam, że jutro część jeńców zajmie się budową baraków. W ciągu dwóch dni powstały dwie chaty. Naszym zadaniem było zbudowanie tunelu w skałach, gdzie znajdować miał się skład amunicji."

Felix Bakker, jeniec holenderski tak wspominał pobyt w "Non Pradai". "Po kilku dniach pobytu w Chungkai, grupa 500 jeńców holenderskich została przeniesiona w górę kraju do naszego pierwszego obozu pracy, Ale zanim tam zostaliśmy skierowani musieliśmy wysłuchać mowy japońskiego dowódcy. Ja i większość z nas nie wiele pamiętała z jego ględzenia poza tym że:
"Powinniście czuć się wyróżnieni, że będziecie mogli wziąć udział w taki wielkim projekcie pod japońskim dowództwem. Z tego powodu powinniście pracować ciężko, aby zarobić na ten honor".
Jak się okazało szybko dane nam było spełnić ostatnią część tej przemowy. Szliśmy gęsiego, wąską piaszczystą drogą, która szybko zmieniła się w krętą ścieżkę w dżungli. Marsz zajął nam trzy dni. Wielu z nas zachorowało na dezynterię, malarię i ciężko poraniło sobie stopy. Późnym popołudniem trzeciego dnia marszu zatrzymaliśmy się na wykarczowanej polanie pośrodku dżungli niedaleko rzeki Kwai Noi. Po jednej stronie rzeki były trzy duże namioty zajmowane przez dowódcę obozu i strażników koreańskich. Po drugiej stronie, blisko granicy lasu stał wystrzępiony, brudny namiot, w którym mieścił się szpital dla ciężko chorych. Wszyscy inni musieli znaleźć sobie miejsce do spania w okolicznych krzakach lub pod drzewami pobliskiej dżungli.


- Nazwa obozu: Non Pradai
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Pratchai, Nom Pradai, Nong Praday
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 102

Na szczęście pora sucha miała utrzymać się jeszcze przez kilka miesięcy. Na śniadanie otrzymaliśmy małą kulkę papki ryżowej. Nasz doktor trzymał grupę chorych z dala od pozostałych jeńców. Nie spodobało się to Japończykom, którzy kopniakami chcieli zmusić chorych do dołączenia do grupy zdolnych do pracy. Przeciwstawił się temu doktor. Czterech strażników poszło w jego kierunku i drewnianymi kijami stłukli go tak, że padł na ziemię. Po kilku godzinach strażnicy oblali go wodą i pozwolili innym jeńcom zanieść go do szpitala. Ta sytuacja pokazała wszystkim jasno jakie zasady tu panują.

Odcinek linii kolejowej pomiędzy 'Tha Kilen' a 'Wang Pho'. Żółty prostokąt oznacza zbliżenie terenu w rejonie wiaduktu 'Wang Pho' pokazane na zdjęciu nr 81. Fotografia 76. Odcinek linii kolejowej pomiędzy "Tha Kilen" a "Wang Pho". Żółty prostokąt oznacza zbliżenie terenu w rejonie wiaduktu "Wang Pho" pokazane na zdjęciu nr 81 i 82.

Część linii kolejowej, którą mieliśmy budować była około 6 km od obozu. Na miejscu usuwaliśmy drzewa i krzewy z pasa ziemi, po którym przebiegać miały tory. Inna grupa zaczęła utwardzać grunt i układać podkłady. Wszystko to robiliśmy gołymi rękami mając do pomocy tylko kilofy i łopaty. Tkane kosze były wykorzystywane do noszenia skał. Każdy mężczyzna musiał przenieść dziennie jeden kubik skał (1 metr sześcienny). Japończycy bardzo dokładnie mierzyli to pod koniec dnia pracy. Kiedy zlecona praca na dany dzień została wykonana, Japończycy pozwalali wrócić do obozu. Jeżeli norma nie została osiągnięta, musieliśmy pracować przy świetle pochodni do momentu, aż zrobiliśmy co było na dany dzień zaplanowane. Ogromne przemęczenie szybko dało się we znaki. Wielu zachorowało lub odniosło rany. W czasie całego dnia pracy mieliśmy 10 minut na zjedzenie obiadu. Składał się on z papki ryzowej i herbaty. Kiedy opóźnienia narastały Japończycy bili jeńców bambusowymi kijami, łopatami lub kolbami karabinów.


Niezidentyfikowany odcinek linii kolejowej uwieczniony podczas inspekcji przeprowadzonej przez grupę 'Wojskowej Sekcji Historycznej'. Fotografia 77. Niezidentyfikowany odcinek linii kolejowej uwieczniony podczas inspekcji przeprowadzonej przez grupę "Wojskowej Sekcji Historycznej". W tle widoczna dolina i masyw górski. Zdjęcie wykonane 19 października 1945 roku.

Z powodu ciężkiej pracy, słabego wyżywienia, braku snu i ciągłej obecności moskitów, liczba chorych wzrastała bardzo szybko. Wszędzie szerzyła się dezynteria i malaria. Problemem były rany i obrzęki stóp spowodowane brakiem butów. Nikogo nie ominęła jedna z tych chorób. Mnie również nie ominęła choroba. Noce były najgorsze ze względu na ciągłe bule brzucha i biegunkę, która zmuszała do częstych wizyt w latrynach położonych na skraju obozu. Latrynami nazywaliśmy głębokie na trzy metry doły przykryty bambusowymi kijami. Lokalni mieszkańcy nazwali nasz obóz "Nombredai", a my szybko nazwę zmieniliśmy na "Nomparadise". Było to największe piekło jakie zaznałem. A stało się ono jeszcze gorsze z nadejściem pory monsunowej. Po zakończeniu wyznaczonego kawałka linii kolejowej mieliśmy kilka dni odpoczynku. Następnie wyruszyliśmy do kolejnego obozu."

Philip Brugman tak opisał w książce "Werkers Aan De Burmaspoorweg" ("Pracownicy kolei birmańskiej") autorstwa H. L. Leffelaar i E. van Witsen swoje wspomnienia z pobytu w obozie "Non Pradai": "Po opuszczeniu Chungkai wyruszyliśmy na piechotę do obozu Nonbaradai zarządzanego przez sadystycznego Japończyka i jeszcze gorszą zgraję koreańskich strażników. Od tej pory moja historia stała się monotonna. Notoryczne bicie, chorzy ludzie na malarię i dezynterię zmuszani do pracy. Prawdziwe piekło. Do momentu opuszczenia obozu ponad połowa z 800 jeńców zmarła. Większość została odtransportowana do Chungkai gdzie trafiła do szpitala."

W odległości około 2 km od "Non Pradai", na 104 kilometrze linii kolejowej, znajdował się kolejny obóz "Arrow Hill" zwany także "Wang Sing". W tej okolicy był także inny obóz, o którym wspominali jeńcy wojenni - "Lum Sum". Część jeńców znalazła schronienie w pobliskiej grocie, która obecnie jest miejscem pamięci często odwiedzanym przez turystów (fotografia nr 80).

- Nazwa obozu: Arrow Hill
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Wang sing, Arukiru, Arruhiru
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 104

- Nazwa obozu: Lum Sum
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Ban Lum Sum
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 110

Odcinek linii kolejowej pomiędzy 'Arrow Hill' a 'Sum Lun'. Fotografia 78. Odcinek linii kolejowej pomiędzy "Arrow Hill" a "Sum Lun".

Po minięciu obu obozów linia kolejowa biegła wzdłuż zachodniego brzegu masywu górskiego, który coraz bardziej zbliżał się do rzeki Kwai Noi. W końcu na 113 kilometrze jedno z zakoli rzeki biegło tuż u stóp gór. W tym miejscu Japończycy musieli zbudować długi most przyklejony do skalistej grani masywu. Do zbudowania mostu przydzielona została spora liczba jeńców rozmieszczonych w trzech obozach: "Wang Pho South", "Wang Pho Central" i "Wang Pho North".







Stacja w 'Sum Lun'. Widoczny nieczynny kran do napełniania parowozów wodą. Fotografia 79. Stacja w "Sum Lun". Widoczny nieczynny kran do napełniania parowozów wodą.























- Nazwa obozu: Wang Pho South
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Wang Po, Wanran, Wanpo, Wan Po, Wampo,
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 113

Grota w rejonie 'Sum Lun' służąca jeńcom za miejsce schronienia. Fotografia 80. Grota w rejonie "Sum Lun" służąca jeńcom za miejsce schronienia.























Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 15, 16, 17, 18, 19