Historia Lini kolejowej Tajlandia-Birma zwanej "Linią śmierci"

Sześć kilometrów za "Wang Yai" i około 2 km za "Nam Tok" (Tarsao) znajdował się kolejny obóz: "Tonchan South". Jeńcy, którzy rozpoczęli w nim pracę należeli do tzw. Sił H (Force H) przybyłych na ten odcinek z Singapuru w maju 1943 roku.

- Nazwa obozu: Tonchan South
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Tongnang
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 131

Sydney Humphereys wspominał: "Początkowo w obozie znajdowało się 600 jeńców. Kolejne grupy jeńców zatrzymywały się tu tylko tymczasowo, po czym ruszały w górę linii do obozów położonych wyżej. Po pewnym czasie do obozu dotarła grupa około 500 oficerów zwiększając liczebność obozu do 1000.
Dowódcą obozu po naszej stronie był płk. Newey. Nie miał on od dyspozycji szpitala. Jedyną jego namiastką był jeden namiot gdzie można było umieścić 10 chorych. Gdy w obozie pojawiła się cholera, stworzona została strefa izolacyjna gdzie umieszczano wszystkich chorych. Znajdowała się ona na obrzeżach obozu. Każdy kto umarł był palony na wielkim stosie z bambusów."


Przybliżona trasa linii kolejowej na odcinku 'Nam Tok' - 'Kannyu South'. Fotografia 99. Przybliżona trasa (czerwone punkty) linii kolejowej na odcinku "Nam Tok" - "Kannyu South". Torowisko przebiegało równolegle do autostrady nr 323 (żółta linia). W niektórych miejscach przecinka w zaroślach wskazuje położenie linii. Dobrze jest to widoczne na fotografii nr 100.

Około 8 kilometrów dalej znajdowała się grupa dwóch obozów: "Tonchan Central" i "Tonchan Spring". Kompleks obozowy rozmieszczony był na obszarze pomiędzy korytem rzeki a autostradą 323. Miejsce to zaznaczone zostało białym okręgiem na fotografii nr 99.







- Nazwa obozu: Tonchan Central
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Tongnang, Spring Camp
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 139

Holenderski jeniec Loet Velmans (patrz artykuł "Szlakiem kolei birmańskiej: Powrót nad rzekę Kwai - wspomnienia Loeta Velmansa") w swojej książce pt.: "Powrót nad rzekę Kwai" tak wspominał pobyt w obozie Tonchan Central.
"Zaraz po przybyciu mimo, że mieliśmy w nogach prawie 140 kilometrów marszu, rozpoczęliśmy pracę. Najpierw dokończyliśmy budowę szałasów z bambusa, pokrytych liśćmi palmy atap. Wnętrze szałasu zajmowały dwa niskie podesty z podzielonych wzdłuż drągów bambusowych. Było tam bardzo mało miejsca. Potem kazano nam sprzątnąć i oczyścić przecinkę służącą jako droga dojazdowa do terenu budowy kolei. Ciężarówkami dowożono worki z ryżem i inne artykuły żywnościowe dla jeńców i strażników, szyny i podkłady.
Najcięższym i najbardziej niebezpiecznym zajęciem przez wiele następnych tygodni było wycinanie drzew. Japończycy nadzorujący pracę wydawali wiele sprzecznych ze sobą poleceń. Najpierw obwiązywaliśmy drzewa linami, żeby ciągnąć je w określonym kierunku, zanim upadły na ziemię, a za chwilę ktoś inny krzykiem nakazywał, by przebiec przez gęste poszycie na drugą stronę i ciągnąć w przeciwnym kierunku. Na szczęście nikt nie został przygnieciony, chociaż nieraz wisiało to na włosku. Bez przerwy narzekaliśmy, a naszego kiepskiego nastroju nie poprawiło polecenie Japończyków, by najpierw postawić namiot dla oficerów w środku obozu, zanim zabierzemy się za nasze. Brygady przydzielone do budowy szałasów bardziej przykładały się do pracy niż pozostali robotnicy przy torach.

Fragment autostrady nr 323 i pozostałości linii kolejowej znaczonej linią krzewów rosnących wzdłuż nasypu kolejowego. Fotografia 100. Fragment autostrady nr 323 i pozostałości linii kolejowej znaczonej linią krzewów rosnących wzdłuż nasypu kolejowego.

Po wycięciu drzew zostałem w grupie zajmującej się utrzymaniem naszego odcinka drogi. Była to syzyfowa praca, bo gwałtowne tropikalne nawałnice sprzyjały wegetacji, więc droga ciągle zarastała. Przydzielono nam odcinek o długości około pięciu kilometrów. Po obu stronach drogi rozsiane były obozy pracy (oddalone od siebie mniej więcej o dziesięć kilometrów). Znajdowaliśmy się po południowo-wschodniej stronie granicy tajsko-birmańskiej, gdzie było około trzydziestu obozów jenieckich. W rejonie tym prowadzone były zakrojone na szeroką skalę prace budowlane z wykorzystaniem jeńców z armii alianckich. Japoński plan przewidywał przesunięcie nas dalej na północny wschód, byśmy podjęli pracę na kolejnym odcinku. Przez dwa miesiące pracowałem przy utrzymaniu drogi z ekipą ze "Spring Camp".

Mapa kompleku obozów Tonchan. Fotografia 101. Mapa kompleku obozów Tonchan.

Kiedy droga została odpowiednio przygotowana, przydzielono mnie do grupy, która wykuwała skały pod tory kolejowe. Pracowaliśmy ciężko po dziewięć godzin dziennie z trzema krótkimi przerwami. Po południu, po pracy, przed kolacją mieliśmy prawie godzinę wolnego. Przez pierwsze kilka tygodni Japończycy nieraz zupełnie niespodziewanie ogłaszali, że połowa stanu może nie iść do pracy w niedzielę rano albo po południu. Komunikaty takiej treści, rzucane obcesowo przez strażników, brzmiały tak, jakbyśmy tymi kilkoma godzinami odpoczynku ograbiali cesarza z czegoś bardzo cennego. Tymczasem my angażowaliśmy swe siły w bezskuteczną walkę o poprawienie warunków życia - pogłębialiśmy, na przykład, latryny albo budowaliśmy wąski stół z bambusa w zatłoczonym szałasie. Usiłowaliśmy uszczelnić dach, ale nie mieliśmy wystarczającej ilości liści palmowych. W tej części tropików często padały ulewne deszcze, a intensywność opadów w okresie monsunowym mogła przekroczyć nawet pięćdziesiąt pięć centymetrów na miesiąc. Bardzo wysoka wilgotność sprzyjała rozmnażaniu się wszelkiego rodzaju robactwa. W szałasie pełno było latających i pełzających stworów.
Nasz posiłek to były trzy małe miseczki ryżu dziennie, odrobina rozgotowanych warzyw, od czasu do czasu bataty, nieraz zupa cebulowa, a skraweczki mięsa trafiały się bardzo rzadko. Nasze racje żywnościowe zmniejszały się, bo ryż psuł się w czasie transportu odkrytą ciężarówką (służącą także do przewozu różnych towarów do obozu). Szybko zapadłem na dyzenterię. Leciało ze mnie, co dwie, trzy godziny, a potem nawet z piętnaście razy dziennie. Inni wypróżniali się jeszcze częściej. Wielu zmarło. W obozach panowała epidemia dyzenterii. Ponieważ mogłem ustać na nogach w czasie porannego apelu, automatycznie uznawano mnie za zdolnego do pracy. Japończycy nie darowali nawet leżącym, których także, poza małymi wyjątkami, zmuszali do podjęcia codziennych obowiązków. "


- Nazwa obozu: Tonchan Spring
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu:
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 139

Położenie obozów 'Tonchan Central' i 'Tonchan Spring' na tle obecnej zabudowy. Fotografia 102. Położenie obozów "Tonchan Central" i "Tonchan" Spring na tle obecnej zabudowy.

Obóz "Tonchan Spring" znajdował się niedaleko głównego obozu "Tonchan Central" i w odległości około 1 kilometra od stacji "Tha Sao". Składał się on z 8 namiotów. Zadaniem jeńców było głównie wykonywanie przecinek w skałach. Obozem dowodzili płk. Liley i major Parsons. W czasie pory monsunowej obóz tonął w błocie. Często można było zapaść się po kolana w błotnistej mazi. Nazwa obozu wzięła się z obecności pobliskiego źródła dostarczającego krystalicznie czystą wodę. Jeńcy wykorzystywali źródło jako miejsce, gdzie można było się umyć.



- Nazwa obozu: Tampi South
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu:
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 143

Stacja kolejowa w 'Tampi'. Fotografia 103. Stacja kolejowa w "Tampi".

Trzy kilometry za kompleksem obozów "Tonchan" znajdował się kolejny obóz - "Tampi South". W obozie tym stacjonowali jeńcy z tzw. Sił D (D Force). Pięć kilometrów dalej znajdował się obóz "Tampi" zajmowany przez żołnierzy z tzw. Sił H (H Force). Siły H powstały z jeńców zebranych w Singapurze w 1943 roku. Składały się one z 3270 Brytyjczyków, Duńczyków, Amerykanów i Australijczyków dowodzonych przez płk. Humphries'a i płk. Oakes'a (zastępca). Jeńcy ci zostali rozmieszczeni w obozach pomiędzy "Tonchan" i "Hin Tok" w maju 1943 roku. Główna kwatera znajdowała się w obozie "Tampi".
Około siedmiu kilometrów dalej znajdował się zespół obozów pod wspólnym nazwą "Hintok-Konyu". Na tym odcinku linia kolejowa skręcała na zachód, przechodząc wzdłuż grani szczytów. Inżynierowie japońscy musieli ponownie skierować tory do doliny rzeki Kwae Noi, gdyż dalszą drogę na północ blokował górzysty teren. Odcinek ten był jednym z trudniejszych do wykonania. W tym miejscu jeńcy musieli wykonać najdłuższe przejście w skałach zwane "Hellfire Pass". Oprócz niego wykonać należało serię większych i mniejszych mostów, pięć kolejnych przejść w skałach i klika nasypów.
Budowę tego odcinka rozpoczęło 1500 Brytyjczyków i około 2000 Tajów w listopadzie 1942 roku. Około 400 jenców Australijskich z batalionu T., Sił D (D Force) rozpoczęło pracę na tym odcinku 25 kwietnia 1943 roku. Narastające opóźnienia w budowie tego fragmentu linii zmusiły Japończyków do skierowania w ten rejon dodatkowych posiłków. W czerwcu 1943 roku sprowadzona została kolejna grupa 600 Brytyjczyków i Australijczyków wchodzących w skład Sił H (H Force) oraz około 1000 robotników azjatyckiego pochodzenia. Najtrudniejszym do wykonania fragmentem trasy było długie na 75 metrów i głębokie na 25 metrów przejście w skałach zwane "Hellfire Pass". Czas budowy tego fragmentu linii przypadł na sławny okres "Speedo", przypadający od kwietnia do sierpnia 1943 roku. W tym okresie Japończycy przyspieszyli prace, gdyż powstałe opóźnienia groziły nie ukończeniem całego przedsięwzięcia na czas. Prace trwały więc tu zarówno za dania jak i w nocy. Światło dostarczały olejowe lampy i bambusowe pochodnie. Przy hałasie powodowanym setką kilofów i nielicznych młotów udarowych napędzanych sprężonym powietrzem, miejsce to przypominało prawdziwe piekło.

Obozy w rejonie Hellfire Pass. Fotografia 104. Obozy w rejonie Hellfire Pass.

Jeńcy rozlokowani byli w sieci pobliskich obozów znajdujących się w pobliżu rzeki Kwae Noi i samej linii. Większość z tych obozów nazywana była przez więźniów obozami z przedrostkiem "Hintok" lub "Konyu". Często we wspomnieniach jeńców, różne obozy były określane tą samą nazwą, przez co trudno obecnie jednoznacznie przypisać określone nazwy do poszczególnych miejsc. Generalnie w tym rejonie można było wyróżnić dwa główne obozy: "Konyu River" i "Hintok River", oba położone przy brzegu rzeki Kwae Noi. Reszta obozów była rozlokowana wzdłuż jedynej drogi biegnącej z południa na północ (obecnie autostrada nr 323). Odległość jaka dzieliła je od wyznaczonej do budowy trasy kolei nie przekraczała 1-3 kilometrów. Pierwszym z nich był "Konyu South" zwany często "Konyu 1".

- Nazwa obozu: Konyu South
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Konyu, Kanyu, Konyu 1, Upper Konyu
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 150

Prawdopodobne położenie obozu Konyu 1 (Konyu South). Fotografia 105. Prawdopodobne położenie obozu "Konyu 1" ("Konyu South").

Około trzech kilometrów na zachód znajdowała się grupa obozów określana wspólną nazwą "Konyu River".
Obóz ten był pierwszym obozem, w którym zamieszkali australijscy jeńcy przydzieleni do pracy na odcinku "Hellfire Pass". W sumie składał się on z trzech mniejszych obozów położonych blisko siebie, tworzących administracyjną całość. Czas życia w tym obozie był bardzo krótki. Około 250 ludzi z tzw. Dunlop Force, dowodzonych przez podpułkownika Edwarda "Weary" Dunlopa, przywiezionych zostało ciężarówkami z obozu w Tha Sao. Po rozładowaniu pojazdów przeszli oni urwistą ścieżką około 2.5 kilometra w dół zbocza, aż dotarli do brzegów rzeki Kwae Noi.

- Nazwa obozu: Konyu River
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Konnyu River, Konyu, Kanyu, Konyu 3, Lower Kannyu/Konyu
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 151

Znajdował się tu już obóz jeniecki zbudowany przez Brytyjczyków w połowie października 1942 roku. Znajdowała się tu także grupa jeńców holenderskich. Pierwszym zadaniem Australijczyków i Holendrów była budowa kolejnego obozu, w którym mieli zamieszkać. Prace trwały nieprzerwanie przez 4 tygodnie. Nad obiema grupami dowództwo objął podpułkownik Dunlop. Jeńcy zbudowali bambusowe chaty, które wyposażone zostały w elektryczne oświetlenie, głębokie latryny. Wszystko to wykonane zostało przy użyciu kilku narzędzi ręcznych. Głównym budulcem był bambus i liny powstałe z z włókien roślin. Do póki obóz nie był gotowy wszyscy musieli spać na otwartej przestrzeni, niczym nie chronienie przez zimnem i deszczem.

Rzeka Kwae Noi w rejonie obozu 'Konyu River' w 1943 roku. Fotografia 106. Rzeka Kwae Noi w rejonie obozu "Konyu River" w 1943 roku.

W stosunku do innych obozów, warunki życia w "Konyu River" były stosunkowo dobre. Niedaleko obozów powstał cmentarz, gdzie palono ciała zmarłych Brytyjczyków. Do nich powoli zaczęli także dołączać Holendrzy i Australijczycy. Dwanaście miesięcy niewoli, brak opieki lekarskiej i ubogie w witaminy jedzenie (głównie ryż w różnych postaciach), zaczęło zbierać śmiertelne żniwo. Epidemie czerwonki i malarii wybuchły kilkakrotnie, pomimo starań więźniów o utrzymanie czystości i ciągłej walki z komarami. Jedzenie poprawiło się, gdy Japończycy zbudowali drogę łączącą obóz z główną drogą zaopatrzeniową biegnącą na wschód od obozów (obecnie autostrada 323). W menu pojawiały się od czasu do czasu warzywa i mięso.

Obecny wygląd miejsca, w którym zjadował się obóz Konyu River. Fotografia 107. Obecny wygląd miejsca, w którym zjadował się obóz Konyu River.

Mieszkańcy obozu "Konyu River" nie byli zmuszani do pracy przy kolei. Większość jeńców zaangażowana była w wycinkę pobliskiej dżungli i budowę samego obozu. Po mimo, że prace te nie należały do łatwych, były jednak nieporównywalnie lżejsze od budowy mostów i przejść w skałach. Dodatkowo nie było potrzeby maszerowania kilku kilometrów do miejsca pracy. Więźniowie z" Konyu River" otrzymywali także regularne dni wolne (tzw. "yasumes"). Ten czas wykorzystywali na pływanie, wędkarstwo, nurkowanie w rzece w polowaniu na małże. W obozie odbywały się także koncerty pozwalające złamać monotonię pracy.
Wszystko to było możliwe dzięki rozsądnemu podejściu samych Japończyków zarządzających obozem. Nie wywierali oni presji na więźniach, zmuszając ich do ciężkiej pracy na potrzeby linii kolejowej. Podpułkownikowi Dunlopowi oraz majorowi Arthur Moon i Ewan Corlette udało się nawiązać dobre stosunki z Japończykami, imponując im swoimi umiejętnościami medycznymi. Po tym jak Dunlop wykonał w nocy operację na Australijczyku, który cierpiał na perforację wrzodu żołądka, stał się on dla Japończyków bardzo ważną osobą.

Położenie obozu 'Konyu River' na tle obecnych zabudowań. Fotografia 108. Położenie obozu "Konyu River" na tle obecnych zabudowań. Na fotografii oznaczone zostało wzgórze dobrze widoczne na rysunkach nr 80 i 81.

Edward Dunlop urodził się w 1907 roku. Studiował medycynę na uniwersytecie w Melbourne, którą ukończył w stopniu magistra w 1934 roku. Po służbie w milicji został przyjęty w randze kapitana do korpusu medycznego armii australijskiej (Royal Australian Army Medical Corps). W 1938 roku udał się Anglii w celu zdobycia dodatkowej wiedzy w zakresie chirurgii. Został cżłonkiem "Royal Collage of Surgeons". Do czasu wybuchu Drugiej Wojny Światowej był chirurgiem w najlepszym londyńskim szpitalu. Następnie służył on z oddziałami australijskimi na bliskim wschodzie, Grecji i Krecie, zanim wraz z częścią powracających z Europy wojsk australijskich trafił do Holenderskich Indii Wschodnich.
W połowie marca 1943 roku więźniowie z obozu "Konyu River" dowidzieli się, że w krótce zostaną przeniesieni bliżej budowanej linii kolejowej. Nastąpiło to 17 marca. Dunlop wraz ze swoimi ludźmi został przeniesiony do obozu "Hintok Mountain".
Pomimo krótkiej obecności jeńców w tym obozie, nie został on całkowicie opuszczony. Japończycy zamienili go na bazę zaopatrzeniową. W późniejszym okresie z tego miejsca wielu chorych było ewakuowanych do szpitali (np. w "Tarsao").

Około kilometra na północ, w rejonie przejścia "Hellfire Pass" znajdował się obóz "Konyu 3". Obecnie teren tego obozu znajduje się na przeciw "Hellfire Pass Memorial Museum". Zamieszkiwali go jeńcy brytyjscy i australijscy. Obozowała tu także grupa Tajów, najemnych pracowników. Hugh Clarke wspominał: "W dniu "Anzac Day", 25 kwietnia 1943 roku, zatrzymaliśmy się na małej polanie pośrodku dżungli i zostaliśmy poinformowanie, że tu będzie nasz nowy obóz - kiedy go zbudujemy. Nasze miejsce pracy znajdowało się około 500 metrów od obozu. Mieliśmy za zadanie wykonać przejście przez skały zwane obecnie "Hellfire Pass". Daleko poniżej, ża morzem bambusów, płynęła leniwie rzeka Kwae." Podpułkownik E. "Weary" Dunlop tak opisał to miejsce: "Dobre miejsce na wzniesienie namiotów. Niestety wyglądało na bardzo malaryczne".
Trudno dokładnie powiedzieć jak wyglądało życie w tym obozie, gdyż żaden z przebywających tam jeńców nie spisał ich. Jedyny źródłem informacji jest zbiór luźnych zapisków z pamiętnika Dunlopa. Można jednak podejrzewać, że kondycja mieszkających tam jeńców była bardzo ciężka. Przydzielenie oni byli bowiem do wykonania przejścia w skałach zwanego "Hellfire Pass" - najdłuższej i najcięższej przecinki w skałach na całej linii.

- Nazwa obozu: Konyu 3
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Konyu, Kanyu, Kenyu, Konnyu 3
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 152

Po drugiej stronie drogi prawie na przeciwko obozu "Konyu 3" znajdował się obóz "Malya Helmet" zwany także "Konyu 2".

- Nazwa obozu: Malaya Helmet
- przeznaczenie: obóz jeniecki
- Inne nazwy obozu: Konyu 2, Kanyu, Kenyu, Konnyu 2
- Nazwa japońska obozu:
- kilometr linii: 153

Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 15, 16, 17, 18, 19