Wyprawa La Perouse i Wielkie Morze Południowe

Niedokończona ekspedycja ratunkowa
W lecie 1789 r. Francja miała poważne problemy. I chociaż minął rok od ostatnich wiadomości o wyprawie La Perouse'a, nikt nie interesował się jej losami. 14 lipca tłum paryżan zburzył Bastylię. Był to pierwszy akt rewolucji, która miała utrzymać kraj w anarchii do końca stulecia i doprowadzić do koronowania się Napoleona Bonaparte na cesarza Francuzów. Dopiero dwa lata później rząd francuski zdobył się na wyznaczenie nagrody za informacje na temat losów wyprawy oraz wysłanie ekspedycji na Pacyfik. 25 września 1791 r., sześć lat po rozpoczęciu rejsu La Perouse'a, z Brestu wypłynęły dwa żaglowce dowodzone przez kontradmirała Josepha Antoine'a Bruni d'Entrecasteaux.
W trakcie poszukiwań wyprawy La Perouse'a, d'Entrecasteaux poczynił wiele odkryć. W maju 1793 r. okręty zakotwiczyły u brzegów Vanikoro, wyspy należącej do archipelagu Santa Cruz, na północny wschód od Australii.
Członkowie załogi dostrzegli dymy unoszące się z kilku wysoko położonych miejsc tej górzystej i zadrzewionej wyspy. Czyżby to były sygnały ratunkowe od europejskich rozbitków? D'Entrecasteaux był przekonany, iż odnalazł La Perouse'a lub przynajmniej kilku członków jego załogi. Kiedy jednak jego statki o mało nie roztrzaskały się na zdradliwej rafie otaczającej Vanikoro, admirał nie miał innego wyjścia, jak zrezygnować z prób wylądowania na wyspie. Wkrótce ciężko zachorował i dwa miesiące później zmarł. Jesienią okręty zostały zajęte na wyspie Jawa przez Holendrów, z którymi, jak i z większością Europy, rewolucyjna Francja toczyła właśnie wojnę. Francuzi nie wysłali następnej ekspedycji ratunkowej.

Czterdzieści lat później: pierwsze ślady
W maju 1826 r. Irlandczyk Peter Dillon, podróżujący po południowym Pacyfiku w celach handlowych i w poszukiwaniu przygód, przypłynął na Tikopię, maleńką wysepkę w archipelagu Santa Cruz. Kiedy zapytał tubylców o pochodzenie ich naszyjników ze szklanych paciorków, pokazali mu inne przedmioty pochodzące najwyraźniej z Europy: srebrny widelec i łyżkę, noże, filiżanki, stalowe bolce oraz srebrną pochwę szpady z inicjałami "J.F.G.P" Okazało się, że były one przedmiotem handlu wymiennego z mieszkańcami wyspy Vanikoro odległej o dwa dni podróży morskiej.

Mapa wyspy Vanikoro z zaznaczonymi miejscami zatonięcia okrętów La Perouse. Fotografia 4. Mapa wyspy Vanikoro z zaznaczonymi miejscami zatonięcia okrętów La Perouse: A - miejsce zatonięcia La Boussole, B - miejsce zatonięcia L'Astrolabe, D - przejście przez rafę, którym przedostał się do laguny Peter Dillon.

Dillon natychmiast zorientował się, że inicjały oznaczały "Jean Francois Galaup de La Perouse". Niestety, jego zamiary dopłynięcia do Vanikoro spełzły na niczym, gdyż jego statek został najpierw unieruchomiony z powodu absolutnej ciszy na morzu, a następnie zaczął nabierać wody. Przed końcem lata Dillon zdołał zdobyć poparcie dla planowanej ekspedycji w poszukiwaniu rozbitków z wyprawy La Perouse'a, jednak zanim udało mu się wreszcie dotrzeć na Vanikoro, minął kolejny rok.
Od starego mieszkańca wyspy dowiedział się, że wiele lat wcześniej o przybrzeżną rafę rozbiły się dwa statki, z których jeden poszedł na dno, a drugi pozostał na rafie. Z jego desek marynarzom udało się zrobić niewielką łódź, którą "po upływie wielu księżyców" odpłynęli. Na wyspie pozostało tylko dwóch członków załogi - "wódz" i jego służący, którzy umarli przed zaledwie kilku laty. Towarzysze Dillona na całej wyspie znajdowali ślady obecności Francuzów - między innymi rzeźbiony dzwon okrętowy oraz drewnianą tablicę z lilią andegaweńską, herbem francuskiej rodziny królewskiej.

Koronny dowód
W lutym 1829 r. Dillon przywiózł do Paryża żałosne pozostałości po niefortunnej wyprawie La Perouse'a. Ich autentyczność potwierdził de Lesseps, który latem 1787 r. zszedł ze statku na Kamczatce i przez rok przemierzał Syberię. Pogłoski o odkryciach Dillona dotarły do Paryża na długo przed nim samym. Natychmiast wysłano na południowy Pacyfik ekspedycję poszukiwawczą pod komendą Julesa Sebastiena Cesara Dumonta d'Urville'a. W początkach 1828 r. jego statek zakotwiczył w pobliżu Vanikoro.

Odnalezienie szczątków okrętów La Perouse'a nie było największym odkryciem w karierze Dumonta d'Urville'a. Dziesięć lat przed dotarciem na Vanikoro, jako młody oficer, brał udział w wyprawie na wyspy Morza Egejskiego. Na wyspie Milos przez przypadek natrafił na kamienną figurę, którą jakiś grecki chłop wydobył z ziemi i przechowywał w zagrodzie dla kóz. Dumont d'Urville, który był człowiekiem wykształconym, natychmiast rozpoznał w niej rzeźbę Afrodyty zwanej też Wenus, greckiej bogini miłości. W dłoni trzymała jabłko, które wręczył jej Parys. Choć cena, jakiej zażądał rolnik, była zbyt wysoka jak na możliwości d'Urville'a, zdawał on sobie sprawę z faktycznej wartości rzeźby. Jakiś nieznany rzeźbiarz w II w. p.n.e. stworzył dzieło sztuki, w którym miękkość linii obnażonych piersi bogini kontrastowała z bogatymi załamaniami tkaniny zasłaniającej jej ciało od pasa w dół. Ta figura musiała znaleźć się we Francji!

Fragment rafy wokół wyspy Vanikoro. Strzałką zaznaczono feralne przejście tzw. Fałszywy Kanał, gdzie zatonęły okręty La Perouse'a. Fotografia 5. Fragment rafy wokół wyspy Vanikoro. Strzałką zaznaczono feralne przejście tzw. "Fałszywy Kanał", gdzie zatonęły okręty La Perouse'a.

W Konstantynopolu przekonał francuskiego ambasadora, by wysłał wraz z nim na Milos dyplomatę upoważnionego do zakupu rzeźby. Niestety, Grek zdążył ją już sprzedać wysokiej rangi urzędnikowi tureckiemu. Wenus była już zapakowana.
Dumont d'Urville wysoką łapówką zdołał przekonać rolnika do przypomnienia sobie, że wcześniej sprzedał ją właśnie jemu. Francuzi chwycili skrzynię z Wenus i pospiesznie ruszyli w stronę statku d'Urville'a. Po drodze zaatakowali ich rozwścieczeni Turcy wraz z niedoszłym właścicielem rzeźby. Wywiązała się bójka, w trakcie której Wenus straciła obie ręce. Niestety, na zawsze.


Tubylcy pokazali załodze przesmyk wśród raf, o szerokości ok. 500 m, zwany "Fałszywym Kanałem" lub "Kanałem Wraków". Feralnego dnia podczas sztormu okręt flagowy La Perouse'a - La Boussole jako pierwszy usiłował wpłynąć do złudnie bezpiecznej zatoki. Niestety, nadział się na rafę znajdującą się tuż pod powierzchnią wody. Zatonął także płynący mu na pomoc L'Astrolabe. "Nasi ludzie dostrzegli kotwice, działa, pociski i ogromną ilość ołowianych naczyń leżących na dnie morza, trzy do czterech sążni pod powierzchnią wody" - napisał Dumont d'Urville. Z morza wydobyto przedmioty, które bez wątpienia pochodziły z La Boussole i L'Astrolabe. Przed opuszczeniem Vanikoro Dumont d'Urville wzniósł na wyspie pomnik ku czci La Perouse'a i czterystu członków jego nieszczęsnej ekspedycji.

Pomnik na cześć admirała Jean Francois de Galaup na wyspie Vanikoro. Fotografia 6. Pomnik na cześć admirała Jean Francois de Galaup na wyspie Vanikoro.

W 1964 r. ekspedycja francuskiej marynarki wojennej na poławiaczu min "Dunkerquoise" odnalazła na głębokości 50-60 m wrak fregaty "La Boussole", z którego wydobyto m. in. dzwon alarmowy. Ostateczną identyfikacją było wydobycie ze szczątów wraku, w maju 2005, między wieloma innymi przedmiotami, sekstansu firmy "Mercier" o którym istnieją zapisy w zachowanych we Francji dokumentach wyprawy.
Choć aż do 1964 r. na Vanikoro dokonywano kolejnych odkryć, nigdy nie odnaleziono odpowiedzi na nurtujące badaczy pytanie, czy La Perouse przeżył zatonięcie swoich statków. Czy pozostał na wyspie, na której dwóch Francuzów miało rzekomo żyć jeszcze w 1823 r., czyli trzy lata przed przybyciem tam Dillona, czy też odpłynął z niej w prowizorycznej łodzi kilka miesięcy po katastrofie.
Mimo iż Ocean Spokojny zazdrośnie strzeże swoich tajemnic, pamięć o admirale La Perouse nadal żyje w wielu nazwanych jego imieniem miejscach na Pacyfiku - od Wyspy Wielkanocnej aż po Hawaje, Japonię i Australię.

Zdjęcia z wyprawy poszukiwawczej szczątków okrętów La Perouse, która miała miejsce w 2005 roku

Odnaleziona armata pochodząca z okrętu La Perouse'a. Fotografia 7. Odnaleziona armata pochodząca z okrętu La Perouse'a.





















Moment odkrycia kompasu. Fotografia 8. Moment odkrycia kompasu.





















Koronny dowód odnalezienia statków La Perouse'a - sekstans firmy Mercier. Fotografia 9. Koronny dowód odnalezienia statków La Perouse'a - sekstans firmy "Mercier".





















Nazwa firmy, która wyprodukowała odnaleziony sekstans: Mercier. Fotografia 10. Nazwa firmy, która wyprodukowała odnaleziony sekstans: Mercier.





















Do pobrania:
Ernest Scott-LaPerouse.pdf - Krótka historia życia i wyprawy Jean Francois de Galaup, hrabiego La Perouse (j. ang.),
Atlas-LaPeruse.pdf - Kopia atlasu zawierającego materiały sporządzone w czasie wyprway La Perouse'a (j. ang.)

Strona: 1, 2