Zbrodnie Cesarskiej Marynarki Wojennej Japonii

"Marynarka wojenna Wielkiego Cesarstwa Japonii nie będzie dążyć do wymierzenia wszystkim kary śmierci. Ci, którzy będą przestrzegać wszystkich przepisów i rozporządzeń, będą wierzyć w działania podejmowane przez Cesarską Marynarkę Wojenną Japonii i jej cele oraz będą współpracować z Japonią w procesie tworzenia Strefy Wspólnego Dobrobytu Wielkiej Azji, która zapewni pokój na świecie, zostaną dobrze potraktowani."
Rozporządzenie dowództwa Cesarskiej Marynarki Wojennej Japonii dotyczące jeńców wojennych

Borneo, Holenderskie Indie Wschodnie, lipiec 1945 roku. W mieście Samarinda, leżącym blisko wschodniego wybrzeża wyspy, na terenie obecnej Indonezji, poddawszy się Japończykom w 1942 roku, około stu żołnierzy z sił zbrojnych Holenderskich Indii Wschodnich mogło się cieszyć ograniczoną wolnością, żyjąc tam z żonami i dziećmi. Rankiem 30 lipca Japończycy niespodziewanie aresztowali wszystkich Holendrów mieszkających w tej miejscowości i zabrali ich do kwatery japońskiego oficera. Nie podając powodów, oficer ten obwieścił, że wszyscy biali mieszkańcy zostają skazani na śmierć. Niewiele później uzbrojeni Japończycy zapędzili Holendrów do ciężarówek, a następnie zawieźli do kopalni w pobliskiej miejscowości Loa Kulu. Gdy tam przybyli, mężczyznom i kobietom związano ręce na plecach. Mężczyznom kazano uklęknąć w zwartej grupie i przyglądać się egzekucji ich żon i dzieci. Mieczami i bagnetami japońscy żołnierze dosłownie pocięli zebrane Holenderki na oczach ich mężów i ojców. Małe dzieci i niemowlęta wrzucono do szybu kopalnianego o głębokości 200 metrów, a później Japończycy zajęli się mężczyznami. Mieczami ścięli wszystkie klęczące przed nimi ofiary, po czym szczątki zabitych bezceremonialnie wrzucili do tego samego szybu. Szczątki odkryli po kilku tygodniach żołnierze australijscy, którzy zdobyli Borneo i rozpoczęli poszukiwania zaginionych Europejczyków.
Zbrodnie popełnione przez japońskie siły zbrojne od 1931 roku, kiedy Japończycy rozpoczęli inwazję na tereny chińskie, do sierpnia 1945 roku, kiedy Japonia ostatecznie skapitulowała—po zrzuceniu przez Amerykanów bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki — były jednymi z największych zorganizowanych aktów barbarzyństwa w historii ludzkości. Miliony cywilów i ludzi służących w siłach zbrojnych kilkunastu państw zginęły w orgii sadyzmu, jakiej w Azji nie widziano od czasów ekspansji na zachód hord mongolskich pod wodzą Czyngis-chana.
Historycy do dziś prowadzą dyskusje, dlaczego japońscy żołnierze sił lądowych i marynarze ustawicznie dopuszczali się czynów tak brutalnych i sadystycznych wobec obywateli państw, z którymi prowadzili wojnę. Nawet w Japonii, w której raczej niechętnie porusza się trudne sprawy związane z minioną wojną, kilku historyków — narażając się na gniewne reakcje ultraprawicowych ugrupowań nacjonalistycznych, opublikowało prace, w których poruszono problematykę zbrodni wojennych (często zajmując stanowisko odmienne od stanowiska rządu japońskiego).
Większość tych zbrodni popełnili na morzu żołnierze z załóg okrętów nawodnych lub podwodnych. Wielu masakr dokonano też na lądzie — od odległych wysp Oceanu Spokojnego, takich jak atol Wake, po ludną metropolię Manili na Filipinach. W większości sytuacji nie przeżył niemal nikt, kto mógłby opisać, co się stało, ponieważ jednostki marynarki wojennej starannie niszczyły dowody popełnionych zbrodni. Jednakże podczas procesów prowadzonych w Tokio w 1946 roku przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy dla Dalekiego Wschodu oraz podczas wielu innych procesów zbrodniarzy wojennych, prowadzonych na terenie całej Azji, dostatecznie wielu świadków złożyło zeznania obciążające byłych oficerów japońskiej marynarki wojennej. Oprócz ich zeznań do dokumentacji włączono protokoły przesłuchań członków personelu technicznego. Wielu Japończyków służących w marynarce wojennej, winnych masakr opisanych w tej książce, postawiono przed sądem, a następnie zgładzono lub uwięziono. Wielu jednak, co było nieuchronne, nie skazano. Przepadli w Japonii, gdzie zaczęli wieść normalne życie.
Na terenie pomnika upamiętniającego masakrę nankińską widać dowody zbrodni popełnionych przez żołnierzy armii japońskiej w latach 1937-1938. Otwarto i zachowano masowy grób, w którym leżą kości dziesięciu tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci, ale to drobny ułamek ogólnej liczby ofiar — trzystu tysięcy Chińczyków zamordowanych tylko w Nankinie, byłej stolicy Chin, przez siły japońskie działające na terenie tego kraju. Szkielet małego dziecka z długim zardzewiałym gwoździem tkwiącym w czaszce mówi bardzo wiele o barbarzyństwie i sadyzmie żołnierzy japońskich. Jeszcze w 1994 roku Nagano Shigeto, japoński minister sprawiedliwości, twierdził, że nigdy nie doszło do zdarzeń upamiętnionych w Nankinie na terenie pomnika, który odwiedziły miliony ludzi — "masakra nankińska została sfabrykowana". W 1990 roku były japoński minister transportu, Ishi-hara Shintaro, posunął się jeszcze dalej, twierdząc w wywiadzie: "Masakra nankińska to kłamstwo — fikcja zmyślona przez Chińczyków". Z takim nastawieniem często można się spotkać w Japonii, wygłaszają takie twierdzenia nawet przedstawiciele najwyższych władz oraz autorytety naukowe. To przypuszczalnie zasadniczy powód, dlaczego kolejne pokolenia Japończyków zamiatały pod metaforyczny "dywan historii" wiele zbrodni opisywanych w tej książce. Wielu Japończyków nie chce konfrontacji z mroczną przeszłością swego kraju.

Egzekucja chińskiego więźnia wojennego przez żołnierza armii japońskiej w czasie tzw. masakry nankińskiej Fotografia 1. Egzekucja chińskiego więźnia wojennego przez żołnierza armii japońskiej w czasie tzw. masakry nankińskiej.

Wiele masakr dowodzi, że japońscy żołnierze wykazywali się pomysłowością, gdy chcieli się "pozbyć" jeńców, celowo także wybierali sadystyczne sposoby wykonywania egzekucji. Japończycy służący w oddziałach marynarki nie ustępowali żołnierzom sił lądowych, jeśli chodzi o metody mordowania bezbronnych ludzi, którzy nie stawiali oporu i nie stwarzali zagrożenia. Sadyzm i dążenie do wymordowania wszystkich ofiar cechowały oddziały marynarki w takim samym stopniu jak jednostki armii cesarskiej. Wiele zbrodni popełnionych przez marynarkę ginęło w ogromie wszystkich zbrodni wojennych, ale gorliwość Japończyków służących w marynarce wojennej była równie wielka jak żołnierzy armii lądowej. Japońskie okręty nawodne i podwodne zatapiały okręty aliantów, okręty szpitalne Czerwonego Krzyża i statki handlowe, a następnie Japończycy starali się wymordować wszystkich ocalałych w szalupach i tratwach ratunkowych lub unoszących się na morzu. Załogi samolotów alianckich często wyławiano z oceanu lub zabierano z wysepek, po czym katowano na pokładach japońskich okrętów albo więziono i mordowano później. Niekiedy jednostki marynarki zabierały jeńców z lądu i zabijały na morzu. Na lądzie japońscy marynarze i żołnierze sił desantowych Cesarskiej Marynarki Wojennej, odpowiednika piechoty morskiej, postępowali równie brutalnie (często jeszcze bardziej bezwzględnie) jak żołnierze jednostek lądowych, administrując okupowanymi terytoriami, mordując setki tysięcy ofiar w całej Azji i na wodach Oceanu Spokojnego. W pewnych rejonach Japończycy służący w marynarce gwałcili kobiety i dziewczynki, często później je zabijając. Systematycznie zabijali ofiary bagnetami albo ścinali. Bardzo wiele ofiar zatłukli metalowymi prętami lub młotami. Innych krzyżowano albo palono żywcem, topiono, wieszano lub pozostawiano na pożarcie rekinom. Niektórych pogrzebano żywcem albo pocięto, niejednokrotnie też zarówno jednostki armii, jak i marynarki wykorzystywały jeńców wojennych i lokalnych cywilów do zbrodniczych eksperymentów medycznych, dorównujących grozą doświadczeniom prowadzonym przez lekarzy z SS w niemieckich obozach koncentracyjnych.

Gdyby nie bezgraniczne okrucieństwo, jakiego dopuszczali się Japończycy służący w marynarce, można by w tych żołnierzach wiele podziwiać. Jednostki Cesarskiej Marynarki Wojennej Japonii walczyły z niezrównaną zaciekłością, wytrzymałością i męstwem w czasie II wojny światowej. Od doskonale zaplanowanego ataku lotniczego przeprowadzonego z lotniskowców na Pearl Harbor w 1941 roku, poprzez szereg wielkich bitew na morzu, takich jak bitwa o wyspy Midway w 1942 roku, aż po zaciekłe ostatnie walki w rejonie Okinawy w 1945 roku Japończycy służący w Cesarskiej Marynarce Wojennej Japonii nie tracili nadziei na ostateczne zwycięstwo, nawet gdy już wszędzie musieli się tylko bronić. Poświęcano coraz więcej okrętów, samolotów i ludzi w wojnie, która po bitwie o wyspy Midway musiała się skończyć klęską Japonii. Jednostki marynarki walczyły coraz zacieklej, aby nie dopuścić aliantów do głównych wysp japońskich, gdy Amerykanie byli coraz bliżej ostatecznego zwycięstwa. Jednakże pod niezwykłą walecznością i wielkim męstwem marynarzy japońskich, walczących zgodnie z najlepszymi tradycjami wszystkich flot wojennych, krył się egoistyczny honor. Jedynie czyny i poświęcenia Cesarskiej Marynarki Wojennej Japonii dla boga cesarza Hirohito były godne pochwały i uznania. Wrogowie, z którymi Japończycy walczyli na morzu i na lądzie, oraz podbite narody, które podporządkowali swej władzy, dla marynarzy Cesarskiej Marynarki Wojennej Japonii byli nikim. "Oni" — podbici, zniewoleni lub uwięzieni — albo honoru nie mieli, albo musieli umrzeć w jego obronie, a ponieważ byli bezwartościowi, można było prowadzić eksterminację. Życie jeńca należało do cesarza i jego sług, żołnierzy sił zbrojnych. W następstwie takiej jednostronności powstała marynarka wojenna, której jednostki — jak piraci — nie zważały na postanowienia prawa międzynarodowego i prawa człowieka.
Nie wszyscy marynarze japońscy byli zbrodniarzami wojennymi, ale bardzo wielu brało udział w zbrodniach, i nie zawsze dlatego, że wydano im taki rozkaz. Większość opisanych w tym artykule zbrodni popełnili przeciętni, młodzi mężczyźni z własnej woli. Jedynie kilku marynarzy japońskich kategorycznie odmówiło udziału w zbrodniach popełnianych przez ich jednostki, byli to przy tym oficerowie, którym nie groziły poważniejsze konsekwencje. Gdy czyta się w XXI wieku o tych zbrodniach, trudno zrozumieć, jakimi motywami kierowali się marynarze dopuszczający się masowych mordów w mrocznych dniach II wojny światowej. Jeszcze trudniej pojąć zasady japońskiej kultury wojskowej — była ona obca aliantom i odmienna od ich kodeksu postępowania podczas działań wojennych. Cesarska Marynarka Wojenna Japonii z pewnością zapisała najczarniejszą kartę w okresie II wojny światowej spośród wszystkich sił morskich biorących udział w tym konflikcie, choć masakry urządzała nie tylko ona. Wszystkie marynarki wojenne biorące udział w II wojnie światowej dopuszczały się czynów, które obecnie można uznać za zbrodnie wojenne, żadna inna jednak nie robiła tego na taką skalę, w sposób tak zorganizowany i bezwzględny. W żadnej innej marynarce wojennej mord nie był raczej regułą niż wyjątkiem.

Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9